Różne są potrzeby i dążenia ludzkie, jednak większość z nas marzy o tym, by znaleźć w życiu szczęście w postaci idealnie dobranego sobie partnera oraz założonej przez siebie rodziny. Nawet kosztem wielu poświęceń i konieczności rezygnacji z wielu planów. Naturalną rzeczą jest, że chcemy kochać, a także być kochani.
W Polsce oraz we wszystkich cywilizowanych społeczeństwach nadrzędną rolę w miłości pełni instytucja małżeństwa, prawnie, przepisami regulowana i wspomagana przez państwo oraz Kościół. Ślub jest jakoby punktem kulminacyjnym, udowodnieniem wielkiego zaangażowania i uczucia żywionego do drugiej osoby. Małżeństwo jest podstawą do tego, aby móc założyć w pełni szczęśliwą i kompletną rodzinę, w której będzie panować radość, miłość, oddanie i wzajemne poszanowanie.

Sam akt nadania ślubu to jednak tylko i wyłącznie zewnętrzna otoczka, która sama nie zagwarantuje tego, że stworzymy kochającą się rodzinę. Wewnętrzna sfera to już kwestia osobowości, temperamentu, charakteru i stopnia zaangażowania obu małżonków i to od nich obojga idealnie po równo zależy to, jak będzie się układało ich przyszłe życie.
Na wychowanie dzieci wpływa wiele czynników i środowisk, jak szkoła, Kościół, różne organizacje, i tak dalej, ale to, jakie poglądy i wartości posiada taki człowiek, wynika tylko i wyłącznie z tego, co wyniósł z własnego domu, a więc czego nauczyli go rodzice.
Małżeństwo to nie tylko zapewnienie o dozgonnej miłości (a i z czym różnie bywa), wspólne dzielenie się obowiązkami, radościami i smutkami ” a więc bycie razem dosłownie „na dobre i na złe”, ale przede wszystkim pewne zobowiązania wobec żony/męża, ale przede wszystkim wobec potomstwa. Trzeba je nie tylko wychować i pokazać, jak być dobrym człowiekiem, ale przede wszystkim trzeba zapewnić mu odpowiedni byt. Czyli sprawy typowo materialne: należy dziecko wyżywić, wyprawić do szkoły, ubrać, zapłacić mu za wycieczki, za lekarstwa, za przyjemności : Dlatego wielu rodziców nie chce mieć zbyt dużo dzieci. Dla wielu idealny model rodziny to „dwa na dwa”, czyli dwójka rodziców i tyle też samo dzieci ” i to najlepiej różnej płci, a więc dziewczynka i chłopczyk. Właśnie stąd bierze się coś takiego, jak świadome planowanie rodziny, a więc regulacja poczęć. Jest to dzisiaj bardzo modne, powszechnie dostępne i praktykowane. Zalicza się do tego metody naturalne (a więc kontrolowanie cyklu miesięcznego przez kobietę) oraz sztuczne, czyli stosowanie antykoncepcji. Wiele osób nie widzi w tym nic złego, jednak głosy przeciwne uważają taki sposób zachowania za niemoralny, sprzeczny z etyką.
Jeszcze gorzej sprawa regulowania poczęć wygląda, jeśli dochodzi do przerywania ciąży. A więc w momencie, gdy wytworzyło się nowe życie. I gdy się je zabija. Tutaj rzadko kiedy pojawiają się głosy przemawiające za tym, by się uciekać do tego typu zabiegu ” i są przeciwni temu nawet te osoby, których zdrowie narażone jest przez ciążę (jednym słowem: są to kobiety, które wolą urodzić zdrowe dziecko i same umrzeć, niż pozwolić, żeby umarło). Trzeba bowiem wiedzieć, że nie tylko płód idzie tutaj na stracenie, ale przede wszystkim zdrowie fizyczne i psychiczne kobiety, która poddaje się takiemu zabiegowi, który w naszym kraju jest nielegalny i karalny (jak w większości państw na świecie). Bardzo często bowiem w latach późniejszych kobieta taka nie może mieć już więcej dzieci.
Innym problemem jest natomiast niemożność zajścia w ciążę, a więc konieczność poddawania się zapłodnieniu metodą in-vitro (metoda bardzo kosztowna i nie zawsze przynosi rezultaty) albo adopcji.
Marta Akuszewska